Jak to jest z tym Erasmusem?

Przełom stycznia i lutego to czas rekrutacji do programu Erasmus. Czego boją się studenci? I dlaczego nie warto wyjeżdżać na takie stypendium? 

Dobrze rozumiem tych, którzy mają wątpliwości. Sama pamiętam ile nerwów kosztowało mnie załatwianie formalności. List motywacyjny, opinia profesora, potem ubezpieczenie zdrowotne etc. Tak naprawdę… nie chciałam jechać. Złożyłam aplikację za namową rodziców. Pewna, że się nie dostanę, a oni dadzą mi spokój.

Któregoś dnia przyszedł jednak mail z gratulacjami. Pierwsza reakcja? Szok. MIAŁAM SIĘ NIE DOSTAĆ. Nosiłam w sobie trochę stereotypowe i nieprawdziwe (a po trosze jednak prawdziwe) wyobrażenie o stypendium.

Czego zatem boją się studenci?

1. ERASMUS TO WIECZNA IMPREZA.

Prawda jest taka, że to, jak wykorzystasz czas, zależy wyłącznie od Ciebie. Możesz jechać za granicę tylko po to, by się bawić, pracować naukowo albo poznawać kulturę nowego kraju. Najlepiej jeśli… zrobisz wszystko na raz! 🙂

2.MOJA ZNAJOMOŚĆ JĘZYKA POZOSTAWIA WIELE DO ŻYCZENIA.

Pojechałam do Włoch ze znajomością włoskiego na poziomie: “ciao”, “bella”i “scusi”. W pierwszym semestrze studiowałam  w języku angielskim i przy poziomie B2 nie miałam żadnego problemu. W drugim semestrze odważyłam się na kurs w języku włoskim. Z literatury polskiej :D. Ale poznałam dziewczyny, które nie znając słowa po włosku pojechały studiować w tym języku… medycynę. I dały radę!

3. NIE STAĆ MNIE NA TAKI WYJAZD.

W zależności od tego, jaki kraj wybierzesz, otrzymasz 300, 400 lub 500 € miesięcznie. Jeśli jedziesz na rok, część pieniędzy dostaniesz we wrześniu, część w lutym, a resztę… po powrocie. Czy to wystarczy? Raczej nie. Wszystko zależy od tego, w jakim mieście mieszkasz i jakie masz potrzeby. Za miejsce w pokoju 2-osobowym w akademiku w Padwie płaciłam 225 €/ miesiąc. Ale np. w Rzymie cena pokoju to już… całe stypendium.

DSC08553.JPG
Pokój w padewskim akademiku Ceccarelli, fot.dmn.

W wielu krajach jest znacznie drożej, niż w Polsce, to prawda. Ale… polscy rodzice często przychodzą z pomocą :D. Ja dwa razy dostałam paczkę z jedzeniem (30 kg każda!).

DSC08845.JPG
Rodzice nie dadzą ci zginąć! :D, fot.dmn.

4. NIE PORADZĘ SOBIE SAM.

Nie należę do osób o ponadprzeciętnej zaradności. Serio. Ale pojechałam sama i dałam radę. Gdy autobus do Padwy zatrzymał się… 20 km przed Padwą, przy autostradzie, gdzie nie było żadnej komunikacji miejskiej, wiedziałam, że przede mną wielka przygoda. Złapałam autostop i tak się zaczęło. Dotarłam na miejsce! (Z wydrukowaną wcześniej mapą z Google Maps :P).

Wystarczy otwartość i uśmiech – on otwiera wiele drzwi. Prawie (!) wszędzie są ludzie, którzy Ci pomogą.

5. NIE WYTRZYMAM BEZ RODZINY I PRZYJACIÓŁ.

W dobie Internetów, Skype’ów, WhatsApp’ów, Viber’ów, Facebook’ów to żaden argument!

***

A DLACZEGO NIE WARTO WYJEŻDŻAĆ NA ERASMUSA?

Bo nigdy nie przestaniecie tęsknić. Za ludźmi, których poznaliście. Za bezgraniczną wolnością i niekończącą się przygodą.

Rozmowę ze znajomymi będziecie zaczynać od: “gdzie jedziemy”?

Zamiast uczyć się do sesji, będziecie wzdychać nad mapą, sprawdzać tanie loty i robić listę: “tam pojadę!”.

Zdobędziecie wiedzę o innych kulturach. Poznacie świat. Pokonacie lęki. Zyskacie pewność siebie. Pozbędziecie się kompleksów. I najgorsze: rozwiniecie się.

Więc zamiast zastanawiać się, co by było gdyby…

DSC01261_Fotor
Florencja, fot.dmn.

…zróbcie krok. I wykorzystajcie szansę. Potem może już takich nie być.

W razie dodatkowych pytań:  piszcie! 🙂

 

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s