Dawno, dawno temu na “sali operacyjnej”…

Czy człowiek jest w stanie wytrzymać amputację nogi bez środków znieczulających? W jaki sposób pozbywano się kamieni z pęcherza? Dlaczego pionier znieczulenia popełnił samobójstwo? I dlaczego tak wiele porodów kończyło się śmiercią? 

Tego wszystkiego dowiecie się sięgając po fenomenalne książki Jürgena Thorwalda – “Stulecie chirurgów” i “Triumf chirurgów”. Niedawno ukazała się także trzecia część pt. “Ginekolodzy”.

DSC05502

Jeszcze 200 lat temu chirurg przypominał raczej rzeźnika, niż naukowca. Bez skrupułów przecinał nogi i brzuchy zardzewiałym nożem, kikuty przypalał rozpalonym żelazem, a ręce – zamiast myć – wycierał w brudny fartuch. Biegał między prosektorium a prowizoryczną porodówką, przenosząc na sobie bakterie z rozkładających się ciał. Nie chciał wierzyć, że to właśnie z jego winy po kilku godzinach umiera zarówno noworodek, jak i jego matka. Pacjent, który w tych czasach godził się na operację, godził się na śmierć. Przywiązany do stołu oddawał się w ręce chirurga, przekraczając tym samym granice ludzkiej wytrzymałości.

Aż przyszedł w końcu 16 października 1846 roku – dzień, w którym przeprowadzono pierwszą operację pod narkozą. Ten przełomowy dla medycyny moment kosztował wiele ludzkich istnień – nie tylko pacjentów, ale także lekarzy, którzy – przytłoczeni odpowiedzialnością (i nierzadko dotknięci obłędem) – popełniali samobójstwa.

I właśnie o tym, jak zmieniła się medycyna po odkryciu znieczulenia, napisał Jürgen Thorwald w „Triumfie chirurgów” (wyd. Znak, Kraków 2010, tłum.  Albin Bandurski, Janina Sczaniecka, s. 408). Przepięknie wydana książka jest kontynuacją znakomitego „Stulecia chirurgów”. „Triumf” zawiera jednak znacznie mniej scen mrożących krew w żyłach, niż tom pierwszy. Mniej jest krwi, mniej krzyków, amputacji i rozbebeszania, z czego pewnie ucieszy się czytelnik wrażliwy. Ale zachwyceni „Stuleciem” poczują niedosyt. Nie ma w tym jednak winy Thorwalda. To przecież życie napisało taki scenariusz i w gruncie rzeczy chyba dobrze, że – wraz z biegiem historii – medycyna zyskała „ludzką twarz”.

Posługując się zapiskami swojego dziadka – Henry’ego Stevena Hartmanna, lekarza, podróżnika i historyka medycyny, który w XIX wieku przemierzał świat, Jürgen Thorwald skonstruował fascynującą i nieustannie trzymającą w napięciu opowieść o zakamarkach historii medycyny. Powieść czyta się jak najlepszy thriller połączony z pełnym namiętności romansem, a także z dramatem o ludziach, którzy na własnej skórze (dosłownie!) doświadczyli rozwoju medycyny. To opowieść o odwadze, marzeniach i niezwykłej wytrzymałości. Dzięki lekkiej i niezwykle obrazowej narracji autora, czytelnik ma wrażenie, że sam przytrzymuje wyrywającego się ze stołu pacjenta, albo – razem z nieszczęśliwie zakochanym Freudem – testuje kokainę. Widzi, że „Godlee pochylał głowę coraz niżej, jakby dosłownie wsłuchiwał się w odgłosy pogrążającego się żelaza. Wreszcie przerwał wiercenie, poluzował trepan i unosząc go w górę, wyjął z niego mały, okrągły fragment kości. Przez otwór w kości popatrzył na słabo pulsującą oponę twardą. Ostrożnie ujął skalpel i pogrążył go w otworze. Bez wahania przeciął na krzyż oponę. Natychmiast w miejscu cięcia uwypukliła się część powierzchni mózgu”. („Triumf chirurgów”, s. 102).

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s