Złodziejka.

Zimowy wieczór. Za oknami szara Łódź. Z kątów mieszkania sączy się “Chilli ZET”. Kubek z naparem z owoców leśnych ogrzewa dłonie. A ja stoję przed półkami napęczniałymi od książek. Herbert opiera się plecami o Barańczaka, Kapuściński chowa się za Liberą, a Dostojewski podpiera trochę ścianę, a trochę Dickensa. Wodzę palcami po ich grzbietach. I nagle sobie przypominam…  Continue reading